LNCrawler

Epilog – Wybrańcy Bogów

Wybrańcy Bogów — unrivalled.site · All chapters

Epilog – Wybrańcy Bogów

379971bd9115689d72c4ccbb628d68ac.jpg

Emiyo

Wróciłam do tej samej ciszy, która zawsze przychodziła po śmierci. Nie miała zapachu ani temperatury, a jednak czułam ją na skórze, jakby była mgłą. W oddali majaczyła znajoma linia światła, miękka i nierealna, dokładnie taka jak wtedy, gdy pierwszy raz usłyszałam GŁOS. Tamta sceneria była jak sen, który uparcie powtarza ten sam kadr, żebym wreszcie zrozumiała, co przeoczyłam.

„Emiyo” — GŁOS nie brzmiał tym razem jakby był zaciekawiony, brzmiał jakby się niecierpliwił. — „To zaczyna być męczące.”

— Umieranie jest męczące — prychnęłam, bo w tym miejscu emocje i tak nie miały sensu, a ja i tak je czułam.

Przez krótką chwilę panowała cisza, ciężka i gęsta, jakby Bogini ważyła w dłoni moje życie i zastanawiała się, czy w ogóle jest warte dalszej gry.

„Twój Imperator” — powiedziała w końcu z wyraźnym, nieprzyjemnym akcentem — „jest uparcie głupi.” — Zamarłam. Nie dlatego, że nie zgadzałam się z diagnozą. Raczej dlatego, że nie spodziewałam się, iż to ona wypowie to tak wprost. — „I za każdym razem pozwala ci umrzeć” — przerwała mi ostro. — „Za każdym. Razem.”

To zabolało bardziej niż powinno, jakby to nie było zdanie, tylko precyzyjne uderzenie.

„Słuchaj uważnie” — powiedziała, a gwiaździste niebo jakby zacieśniło się wokół mnie. — „Zrobię to inaczej.” — Nie odezwałam się. Bałam się, że jeśli wypowiem choćby jedno słowo, rozwścieczę ją bardziej. — „Stworzę ci nowe ciało” — ciągnęła. — „Tym razem nie ludzkie. Tym razem Fae.”

Poczułam przypływ ekscytacji. Fae! Tak jak Rai… Do tego tylko moje, należące wyłącznie do mnie, do nikogo innego.

— Czy to znaczy… — zaczęłam, a głos mi ugrzązł.

„To znaczy, że nie będziesz już krucha jak szkło” — powiedziała z chłodną stanowczością bogini.

Powinnam poczuć ulgę. Poczułam, oczywiście. Falę ciepła, która prawie przypominała nadzieję.

„Jednakże Imperator jest winny i będzie musiał za to zapłacić.”

Zadrżałam w środku.

— Co to znaczy?

Cisza trwała chwilę dłużej niż powinna, a potem Bogini powiedziała to niemal spokojnie, jakby ogłaszała oczywistość.

„Urodzisz się na nowo.”

— Nie… nie w sensie…

„W sensie dosłownym” — przerwała. — „Nowe ciało wymaga początku, czasu by się rozwinąć. Nie dostanie cię z powrotem od razu.”

W mojej głowie natychmiast pojawiła się jedna, jedyna scena — Raiden, który czeka nie mając mnie przy sobie. Zemsta, podboje, mrok — był gotowy zniszczyć cały świat, albo… przejąć nad nim władzę.

— Nie rób mu tego — wyszeptałam, zanim zdążyłam pomyśleć, że proszę Boginię o litość wobec Imperatora, którego sama nazwała „uparcie głupim”. Światło stało się lodowate. — A co, jeżeli mnie nie znajdzie? — spytałam przerażona.

Wtedy po raz pierwszy Bogini zabrzmiała jak byt, który widział tyle historii, że przestał się łudzić, iż ktokolwiek jest wyjątkowy.

„Znajdzie, to jedno jest pewne.”

— Jak długo? — spytałam. — Ile czasu będzie musiał…

„Tyle, ile trzeba” — głos był bezlitosny.

Widziałam też siebie, małą, gdzieś daleko, w świecie, który znałam, a którego nie pamiętałam.

— Będę pamiętać? — spytałam cicho. — Będę… sobą?

Światło zmiękło odrobinę.

„Będziesz sobą” — powiedział GŁOS — „Twoje wspomnienia nie znikną. Przyjdą falami.”

Poczułam, że sceneria się zmienia, światło zaczyna mnie od siebie odpychać, jak prąd.

— Poczekaj — wyrwało mi się. — Chcę mu powiedzieć. Chcę, żeby wiedział…

„Wie” — przerwał ostro GŁOS. — „Powiedziałaś mu wystarczająco wiele”.

Chciałam się sprzeciwić, ale już nie mogłam. Mgła wokół mnie gęstniała, a ja czułam, jak coś mnie ciągnie w dół, w stronę początku, którego nie pamiętałam.

„Emiyo” — GŁOS odezwał się jeszcze raz, kiedy świat zaczął się rozrywać na jasne smugi. — „Tym razem nie umieraj tak łatwo.”

— Postaram się — szepnęłam.

W ostatnim ułamku sekundy, zanim zniknęłam, zdążyłam jeszcze pomyśleć — „Rai, naucz się cierpliwości, ponieważ do ciebie wracam.”